konsolaKomputery i internet 

Kinect Sports Season 2 – recenzja

Dzięki współpracy z firmą Microsoft jeszcze przed premierą mogłem dokładnie sprawdzić Kinect Sports Season 2 i nabawić się przy tym siniaków, kontuzji, zakwasów i spocić się, jak przysłowiowa myszy. Otrzymałem więc cały zestaw tego, co sportowiec może czuć po dłuższej przerwie pomiędzy sesjami treningowymi.

Jak nie trudno się domyśleć Kinect Sports Season Two to kontynuacja pierwszej odsłony nazwanej po prostu Kinect Sport. Prawie rok temu rozwodziłem się nad tym, że bardzo mi się podoba ten tytuł i dlatego ucieszyłem się, że powstaje jego kolejna odsłona. Zgodnie z regułą spodziewałem się, że druga część da mi „więcej, lepiej”. W pudełku otrzymujemy sześć zupełnie nowych dyscyplin, a wśród nich jest narciarstwo, golf, baseball, tenis ziemny, lotki/rzutki, football amerykański. Jak widzicie przekrój jest dosyć spory, ale to dobrze, gdyż dzięki temu nie można się nudzić. Na dodatek praktycznie każda z wymienionych dziedzin sportu poza normalnym trybem zabawy posiada dodatkowy np. Bohater home runów – odbijamy pałką piłkę i długość odbicia to ilość punktów zdobytych, Aleja Smeczy – tutaj należy odbijać piłką tenisową w zabawne maskotki pojawiające się na ekranie, Pop darty – czyli rzucanie w balony na czas, czy też Zjazd z Unikami na nartach. Skoro już się tak rozpędziłem to wspomnę jeszcze o ostatnim dodatkowym trybie w dyscyplinie golf, a jest nią Morki Driver, to tutaj należy odpowiednio uderzyć piłeczkę w stronę dołka. Jedyną dziedziną, która nie posiada takich „śmieszności” jest football amerykański.

Miłe dodatki, ale jednak liczy się gra właściwa, a ta nie zmieniła się względem poprzedniczki i tutaj pojawia się mały zawód na mojej twarzy, ale o tym zaraz. Do wyboru, jak już wspomniałem mamy sześć dyscyplin narciarstwo, golf, baseball, tenis ziemny, lotki/rzutki, football amerykański. Każda z nich oferuje nam oczywiście unikalne dla siebie cechy. Przykładowo w narciarstwie ścigamy się z drugim zawodnikiem, w baseballu raz odbijamy piłkę, aby zaraz potem rzucać mocne podkręcone piłki, a następnie przenieść się na boisku do footballu i za pomocą odpowiedniej taktyki wygrać mecz. Oczywiście nie obyło się bez uproszczeń. O ile taki tenis ziemny, lotki, golf i narciarstwo są w miarę porządnie odwzorowane o tyle w baseballu poza wspomnianymi rzeczami czasami przyjdzie nam jeszcze złapać piłkę lub pobiec do bazy. Jednak nie wiem czemu ta druga opcja raz pojawia się, a innym razem bieg wykonuje za nas komputer. Nie jest to jednak denerwujące tylko po prostu szkoda, że nie pokuszono się o coś więcej. W footballu amerykańskim też nie jest najgorzej, gdyż wyeliminowano tylko opcje kiedy moja drużyna jest w obronie – tym samy wcielamy się tylko w atakującego. Jednak mimo tego, że wcześniej nie miałem styczności ze wspomnianym sportem to spodobał mi się on najbardziej. Wszystko dlatego, że jest z nim najdłuższa, a zarazem najbardziej złożona, zabawa. Nie oszukujmy się, że w tenisie po prostu trzeba uderzać piłeczkę tak, aby zaskoczyć przeciwnika i tyle. Lotki to wyrzucamy i trafiamy w tarczę, ale football to dłuższa sprawa. Tutaj potrzebna jest taktyka – wybieramy z listy dostępnych, szybkość, mocne przyłożenie i odpowiedni bieg, a zarazem robienie zwodów. Wyobraźcie sobie, że zaczynając swoją rundę musicie wpierw przyjąć piłkę – w kuckach, wyrzucić ją w stronę zawodnika w swojej drużyny, kiedy on ją przechwyci należy szybko biec robić zwody ciałem – Kinect na to reaguje, a czasami przyszło mi nawet wykonać mocne kopnięcie. To dosyć rozbudowana dyscyplina, a zarazem daje spory czas zabawy i można ją śmiało porównać do olimpiady lekkoatletycznej z pierwszej części. Pozostałe sporty jednak przyniosły rozczarowanie i nie chodzi mi tutaj o zabawę, gdyż ta jest przednia, ale o tryby zabawy. W pojedynczej zabawie mam bowiem jedynie do wyboru (na początku) jeden poziom trudności. Pozostałe dwa odblokowuje po wygraniu poprzedniego. Dzięki temu z czasem mogę mierzyć się w trzech skalach trudności i tyle. Niestety, nie tego oczekiwałem. Spodziewałem się, że tak jak u konkurencji otrzymam takie mini-turnieje. Wiecie miło byłoby rozegrać Wielkiego Szlema, przejść małą ligę baseballa, czy wygrać mistrzostwa świata w narciarstwie. Oczywiście wraz z przechodzeniem do kolejnej rundy przeciwnicy byliby coraz trudniejsi – tak jest w przypadku Sports Champions wydanym na PlayStation 3. Tutaj tego zabrakło i tym samym jeden gracz dosyć szybko może się znudzić.

Jednak zupełnie inaczej jest jeśli posiadamy znajomych, kolegów z redakcji, czy też po prostu drugą połówkę, która lubi czasami się zabawić w wirtualnym świecie. W każdej bowiem dyscyplinie może brać udział maksymalnie 4 graczy. Co ciekawe jeśli posiadamy mniej miejsca to możemy zaoferować zabawę turową, a jeśli nasze lokum jest spore to wtedy grać ze wszystkimi na jednym ekranie.

Jednak najważniejszą nowością jest fakt, że pojawiła się opcja Challenge Play pozwalająca na pojedynki z innymi graczami za pomocą Xbox Live szkoda więc, że nie mozna pograć na laptopy poleasingowe Kraków. Na początku nie miałem z kim grać, ale udało mi się rzucić wyzwanie deweloperowi ze studia Rare i Big Park – niestety przegrałem. Mimo wszystko zabawa jest przednia jeśli spotkają się on-line dwie osoby to można toczyć zażartą walkę i wymieniać się opiniami – wszak Kinect ma mikrofon. To zdecydowany krok do przodu względem poprzedniczki i na pewno udany. Zwłaszcza, że tutaj można piąć się coraz wyżej w rankingu i sprawdzać na jakich pozycjach znajdują się nasi znajomi.

Oczywiście tak, jak poprzednio tak i teraz możemy nagrywać siebie w akcji i wrzucać wideo do internetu. Wspomnę jeszcze, że tytuł został przetłumaczony na polski w całości. Tym samym napisy oraz komentarz jest w rodzimym języku. O ile jeszcze instrukcje są poprawnie wypowiadane o tyle komentarz podczas gry czasami potrafi się zgubić i mówi zupełnie coś innego względem tego, co obecnie dzieje się na ekranie.

Na zakończenie jeszcze coś na temat wychwytywania ruchów przez Kinecta i tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń. Kontroler doskonale reaguje na zagrania i nie ma opóźnień. Kiedy chce uderzyć mocną, podkręconą piłkę robię odpowiedni ruch i tyle. W momencie chęci zrobienia zwodu ciałem wyginam się i też nie ma problemu etc. Widać, że Microsoft cały czas stara się ulepszać swoją zabawkę i wychodzi mu to coraz lepiej, zwłaszcza, że coraz mniej miejsca potrzeba, aby bawić się bez problemu w gry korzystające z tego kontrolera. Miło również, że za pomocą Kinect Voice można kwestionować decyzje sędziego, ale to traktuje bardziej jako bajer – mimo wszystko ciekawy.

Kinect Sports Season Two to przede wszystkim masa radości. Śmieszna, kolorowa grafika, proste zasady i możliwość zabawy za pośrednictwem Xbox Live sprawiają, że tytuł będzie żywotny przez bardzo długi czas. Fakt nadal szwankuje tryb dla jednego gracza i to jest największy minus tej produkcji. Miejmy nadzieję, że trzecia osłona zaaferuje nam już wszystko i wtedy będzie można pisać o solidnej grze sportowej. Tymczasem pozostaje mi tylko wspomnieć, że zachęcam do kupna tego tytułu, tak jak zrobiłem to w przypadku pierwszej części. Myślę, że każdy posiadacz Kinecta powinien mieć tą produkcję w swojej bibliotece.

Ocena: 8/10

Plusy:
+ Możliwość gry przez Xbox Live
+ Ulepszona praca Kinecta
+ 6 nowych dyscyplin
+ Polska wersja językowa
+ Możliwość kwestionowania decyzji sędzie za pomocą komend głosowych.

Minusy:
– Brak turniejów w trybie dla jednego gracza
– Problemy z komentarzem.

Podobne

Leave a Comment

Kontynuując przeglądanie strony, wyrażasz zgodę na używanie przez nas plików cookies. więcej informacji

Aby zapewnić Tobie najwyższy poziom realizacji usługi, opcje ciasteczek na tej stronie są ustawione na "zezwalaj na pliki cookies". Kontynuując przeglądanie strony bez zmiany ustawień lub klikając przycisk "Akceptuję" zgadzasz się na ich wykorzystanie.

Zamknij